"Miłość jest treścią naszego istnienia"
gwiazdka32.blog.interia.pl
Myśli moje...
wtorek, 26 październik 2010, 22:52


Nie powinno się w ten sposób milczeniem porzucać własnego miejsca. Miejsca, w którym trwało się przez kilka lat. Nie porzucam więc, chociaż nie będę obiecywać nawet samej sobie, że będę tu często wracać. Będę wracać jeśli poczuję potrzebę pisania i jeśli znajdę na to czas.
Wszystko jest w jak najlepszym porządku. A mój czas kobiety pracującej, wypełniony jest po brzegi, dlatego wolne dni i wolne chwile poświęcam najbliższym mi osobą. Podziwianie kolorów jesieni, obserwowanie jak z każdym tygodniem zmienia się las, który stał się moim ulubionym lasem, to wszystko jest dla mnie ciekawsze, niż spędzanie czasu przed monitorem komputera.
Nie straciłam ani głowy, ani serca, one są we właściwym miejscu, spokojne i pewne. Zyskałam bliskość innej głowy i innego serca. Nie jest to żadne szaleństwo, żadne tracenie głowy... W mojej głowie panuje wielkie wyciszenie, dopełnienie, nie ma w niej żadnej nerwowości i chaosu. Jestem na właściwej drodze.
Mogłabym jeszcze wiele opowiadać, pisać, ale składanie zdań, nie wychodzi mi dziś najlepiej, a może po prostu wolę moje myśli, zachować tylko dla siebie.
Nie porzucam tego miejsca i postaram się pisać.
piątek, 20 sierpień 2010, 22:43
Już rano opadło ze mnie całe napięcie. Wszystko jest w porządku, tętnica przetkana, a Mama jest w domu.
To dziwne jak bardzo szybko ucieka czas, gdy ma się wolne dni. W pracy jakoś się dłuży, a w domu mija na ulubionych zajęciach, na sprzątaniu i w towarzystwie mojej córki i dzieci mojej siostry.
Nie można się nudzić, gdy przebywa się z prawie trzyletnią rozrabiaczką, której wszędzie pełno i nigdy nie wiadomo, co za chwilę wymyśli. Jeśli za długo jest cisza, to znaczy, że coś właśnie jest psocone. Moja córka zaraża maleńką kuzynkę, uwielbieniem do rysowania. Czasem przez pół dnia, fruwają kartki z różnymi dziwnymi stworami i zabawa jest świetna. Najlepiej, gdy jest fajna pogoda i rysować można w ogródku.
Dobrze mi tak bez pośpiechu, bez zegarka w ręku. Szkoda, że wolne szybko się skończy
.
czwartek, 19 sierpień 2010, 22:27
Chciałabym żeby już było jutro i żeby Mama wróciła do domu...
Bałam się bardzo, że wizyta u lekarza skończy się w szpitalu, bałam się, że to może być konieczne: koronarografia. Może w tej chwili Mama już jest po badaniu, a może ono jeszcze trwa...
Boje się bardzo.., boję się tym bardziej, kiedy pomyślę o jej strachu...
Nie wiem, czy będę umiała dziś zasnąć. Tego wieczoru biegałam po domu, robiąc coś, chaotycznie nie mogąc przestać się denerwować. Moja córka dziwiła się, że mówię innym, zmienionym głosem i że jestem tak rozkojarzona, nie myśląca o tym, co akurat robię. Chciałabym mieć w sobie taki nieświadomy spokój jak ona. Tymczasem mam wciąż niepokój i strach.
Gdybyś był teraz przy mnie, Twoja siła spokoju, troszkę by mnie wyciszyła. A otoczona Twoim ramieniem czułabym się bezpieczniej, ale musisz być w pracy. Nie wiem co będzie jutro... Nie wiem jak będzie wyglądał ten weekend. Nie wiem, czy będzie mógł być nasz tak jak zawsze. Może chociaż troszkę będzie nasz... Najważniejsza jest teraz Mama i mam wielką nadzieję, że wszystko jest dobrze i że jutro będzie mogła wrócić do domu, tak jak wcześniej mówiła Pani doktor. To szczęście, że Mama właśnie do niej trafiła.
wtorek, 17 sierpień 2010, 22:38
Mój spokój wciąż zakłóca niepokój o serce Mamy. Najważniejsze, że znalazłyśmy dobrego lekarza, oczywiście niestety prywatnie, bo inaczej termin wizyty można sobie wyznaczyć za pół roku...
Jeszcze w tym tygodniu Mama będzie porządnie zbadana i mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze, że dostanie odpowiednie leki.
Z jednej strony dręczy mnie niepokój o zdrowie Mamy, z drugiej strony czuję wielkie wyciszenie i spełnienie. Nikt, nigdy w życiu nie dawał mi takiej spokojnej pewności, takiej harmonii. Jeszcze nie przeszedł mi podziw dla cudowności codziennych, zwykłych spraw. Do tej pory nie wiedziałam, że tak być może. Wspólnie pieczemy ciasto. Ty kroisz, mieszasz, ja odmierzam i wsypuje resztę potrzebnych produktów. Razem gotujemy obiad. Ty obierasz, ja kroję. Doprawiamy, próbujemy. To takie proste przecież, tak właśnie być powinno. Coraz trudniej jest nam rozstawać się na te kilka pracowitych dni...
wtorek, 10 sierpień 2010, 22:01
Znam każdy wyraz Jej twarzy, każdy ton Jej głosu. Dlatego widzę kiedy coś jest dziwnie nie tak jak powinno. Ktoś inny pewnie by tego nie zauważył, ale ja jestem Jej córką. Jestem wyczulona, gdy energiczny głos, nagle staje się dziwnie cichy, pozornie spokojny, ale ja wiem, że to oznaka zaniepokojenia. Kiedy spojrzę w wystraszone oczy, wiem, że coś Ją martwi. Gdybym nie zauważyła, to do niczego by się nie przyznała. Ona, która nas pierwsze goni do lekarza, gdy widzi, że coś nam dolega, sama woli siedzieć i myśleć, zamiast iść się zbadać.
Mam nadzieję, że to nic, ale i tak będę się martwiła.
Kiedy coś układa się pięknie, coś innego zasiewa ziarenko niepokoju.
poniedziałek, 09 sierpień 2010, 21:56
Podoba mi się nasza zwyczajność, normalność. To, że niczego nie udajemy, że nie potrzebne jest żadne specjalne planowanie wspólnie spędzonego czasu. Nie ważne w jakim miejscu akurat się znajdujemy, nie ważne czy jesteśmy czymś zajęci, czy poddajemy się błogiemu lenistwu. Ważne jest tylko to, że jesteśmy razem, blisko na wyciągnięcie ręki na dźwięk głosu.
Całe twarde pokłady lodu, które nagromadziły się we mnie przez lata, stopniały, rozpłynęły się pod wpływem Twojego spojrzenia. W brązowych oczach widzę ciepło, czułość, miłość.
Najlepszym dla mnie miejscem są Twoje ramiona. W magicznie zwyczajnych chwilach, nie wiem gdzie kończy się moje ciało, gdzie zaczyna się Twoje, to tak jakbyśmy wtopili się w jedno.
Z całego serca, z całej mojej duszy mam nadzieję, że tak już zawsze będzie. Wiem, że myślisz tak samo. Coś... los, życie wreszcie się do nas uśmiechnęło.
wtorek, 03 sierpień 2010, 22:26
Złośliwość przedmiotów martwych czasem daje popalić aż za bardzo. Zwykle kiedy pieniądze potrzebne są na inny cel, wyskakuje, coś nieprzewidzianego i nie daje się uniknąć wydatków. Najgorsze, że jedna rzecz pociąga za sobą następną, ale jakoś to będzie... Szkoda zdrowia na zmartwienia, trzeba dać radę, bo innego wyjścia nie ma. Ważne, że są inne powody do radości.
Dla odmiany dziś nie będzie o radościach, ale o czymś co wyjątkowo mnie denerwuje. Co dzień chodzę tymi samymi drogami. Co dzień tak samo spieszę się do pracy. Obserwuję jak przez lata zmienia się ta droga, jak budują się nowe domy, remontują, albo burzą się stare budynki. Wprowadzają się nowi ludzie, inni wyjeżdżają. Jedno tylko pozostaje niezmienne. Od lat co jakiś czas, trafia się jakiś nieodpowiedzialny właściciel psa, który zamiast trzymać swojego zwierzaka na ogrodzonym podwórku, bramę zostawia otwartą, a pies biega po ulic strasząc przechodniów. Zdarzyło mi się już, że uniknęłam pogryzienia , tylko dlatego, że była wtedy zima i miałam na sobie gruby kożuch. Wielkie czarne psisko, siedziało na chodniku, myślałam, że uda mi się koło niego spokojnie przejść, ale niestety... Wielka szczęka złapała mnie za rękaw i zaczęła szarpać, dzięki temu, że drugą rękę miałam wolną, szybko otworzyłam torebkę i rzuciłam psu bułkę, która miała być moim śniadaniem. Puścił mnie i poszedł jeść. Cała roztrzęsiona dotarłam do pracy, nie oglądają się za siebie i zadzwoniłam po straż miejską.
Innym razem na tej samej ulicy trafił się pies, który biegał i obszczekiwała przechodniów, podczas gdy jego właściciele, wcale się tym nie interesowali i notorycznie brama była otwarta. Trwało to czas jakiś, powiedziałam im parę słów, zagroziłam strażą miejską, inni przechodnie też wreszcie interweniowali i skończyło się bieganie psa po chodniku.
Teraz znowu mam ten sam stres. Wielki brązowy pies, na środku ulicy szczekający na przechodniów. Biegający swobodnie po ulicy. Mam dość martwienia się, czy dziś przejdę spokojnie tą ulicą, czy znowu zmuszona będę przechodzić koło psa, który nie wiadomo jak zareaguje. Wiem już gdzie piesek mieszka i tylko mam nadzieję, że zobaczę właścicieli i powiem im parę słów, bo jeśli nie to znowu wykonam odpowiedni telefon, chociaż chyba już dawno powinnam to zrobić.
Jestem właścicielką psa i dlatego tym bardziej podwójnie jestem oburzona nieodpowiedzialnością ludzi. Mój pies zawsze chodzi na smyczy, nie ma mowy żebym go puściła swobodnie na ulicy, chociaż jest tylko małym pudelkiem. Wcale nie jestem pewna jak by zareagował np. na rowerzystów, których nie cierpi. Nie ręczyła bym za niego, że na pewno nie ugryzie. Jeśli się ma psa, to trzeba być odpowiedzialnym człowiekiem i odpowiednio się nim zajmować, a nie stwarzać zagrożenie dla innych!
poniedziałek, 02 sierpień 2010, 23:04
Nie wiem ile razy próbowałam ostatnio coś napisać i nie udało mi się, trochę z braku czasu, a trochę dlatego, że nie potrafiłam sformułować zdań, tak jakbym chciała.
Nie ważne czy słońce świeci, czy pada deszcz, żadne chmury nie burzą mojej wewnętrznej pogody. Chciałabym żeby to nigdy nie minęło. Wszystkie moje obawy schowały się gdzieś i chociaż nie mogę wiedzieć co będzie dalej, wydaje mi się, że będzie dobrze. Z całego serca będę się o to starała. I wiem, widzę, że nie jest to staranie jednostronne.
Wiele jest piękna na tym świecie, ale niczego nie da się porównać z tym uczuciem. Wiedzieć, że jest się kochaną, kochać, to wielka odpowiedzialność. Wiem, że jestem ważną częścią jego świata. On jest ważną częścią mojego świata i nie ma żadnego trzymania się na dystans. Jest bliskość...
Jeśli się bardzo chce, to można wszystko...
poniedziałek, 19 lipiec 2010, 23:34
Wróciłam do poniedziałkowej, pracowitej rzeczywistości, po pięknym weekendowym wypoczynku. Powszechne jest narzekanie na minione upały, więc ja nie będę tego robić. Wylewałam z siebie poty jak wszyscy, ale chłodziłam się w niezbyt chłodnej wodzie naszego jeziora. Czekało na nas jak na zamówienie, miejsce w cieniu brzóz, bo byliśmy w tej mniejszości, która nie chciała piec się w słońcu. Moja córka, gdy już weszła do wody, to siedziała w niej i siedziała i siedziała, aż niebo rozświetliło się promieniami słońca, które schowało się za obłokiem…

Niedziela była taka…, wyciszona, leniwa i ciepła, nie przeszkadzał, ani przelotny deszcz, ani zachmurzone niebo, bo cudnie jest, razem milczeć i rozmawiać, pić razem herbatę i kawę, razem ugotować pyszny obiad i każdym gestem okazywać sobie czułość. Tak niewiele trzeba, żeby czuć szczęście. Niewiele, a tak wiele…
Odliczam już dni do następnego weekendu…


poniedziałek, 12 lipiec 2010, 23:21
Poznaje nowe miejsca na drugim końcu mojego miasta. Nie wiedziałam, że takie miejsca tam istnieją. Żar leje się z nieba, a wokół las, morze białego piasku, labirynt ścieżek w których można się troszkę zgubić, a z drugiej strony, zarośla, szuwary nad wielką woda. Miejscami da się znaleźć dziką plaże i pochlapać się w czystej wodzie, mając pod nogami miękki piasek. Cudnie jest, pięknie jest, ale trudno znaleźć kawałek cienia. Najważniejsze jednak, że jesteś przy mnie: i w lesie, i na piasku, i w wodzie

                                                                                                                       


 








                                                                   







Moja galeria



   



Stowarzyszenie SG       




pomóż Adriankowi

Czarownice wszystkich krajów
- łączcie sie ! 

           








                                                                                                                                                           
<< Maj 2012
PonWtŚrCzwPiąSobNie
123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031
O mnie
gwiazdka32
38
Słówko o mnie
........
Zobacz mój profil
Księga gości
 
Statystyki
Odwiedzających:
 
171627
Myśli zapisane
 
7435
Goście:
 
253
Oddaj głos na mojego bloga
Aktualna liczba głosów:
 
2722
Oddaj głoś na szablon
Aktualna liczba głosów:
 
9449
Archiwum
Rok 2012
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2011
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2010
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2009
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2008
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2007
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2006
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Zobacz serwisy INTERIA.PL